AKWARELA po raz kolejny...

Terapia pędzlem

Kwarantanna czasem przynosi dobre owoce. Oczywiście żartuję:)

Niemniej w kwietniu i maju zmobilizowałam swoje siły i sięgnęłam po pędzel. Czasami tęsknię do malowania, bo ono mnie wycisza, daje poczucie sprawstwa. Niestety zbyt często jestem za słaba na to.

W moim wypadku namacalna rzecz, która powstanie z mojej przyczyny to sukces i potwierdzenie, że jeszcze coś mogę… niezależnie od tego ile wysiłku mnie to kosztuje. 

Anioły raz jeszcze

Od jakiegoś czasu spod pędzla wychodzą mi Anioły. Artystycznie pewnie ktoś będzie krytykować te moje poczynania. Gdyby jednak wiedział, ile kosztuje mnie każda plamka to trudno byłoby wycenić taki obrazek – bo jest bezcenny.

Niektórym jednak podoba się to moje malowanie. To w swoisty sposób cieszy mnie.

Do tych prac i powrotu do pędzla popchnęła mnie moja pielęgniarka – dziękuję Pani Irenko! Mobilizuje mnie Pani do przekraczania moich ograniczeń.

O koniu po raz pierwszy

Lubię wyzwania. Koń to jedno z nich. Kiedyś – jakieś 15 lat temu – zrobiłam kilka miniaturek dla córki koleżanki. Tyle, że nie trudno było zadowolić dzieciaka, który chciał mieć zakładkę do książki z koniem.

Teraz stanęłam przed prośbą poważniejszą. Powiedziałam, że spróbuję. Efekt poniżej. Chyba się udało?

Kategorie:

2 komentarze

Czarek · 14 listopada, 2020 o 8:24 pm

Małgosiu. Malujesz pięknie. Niektóre Twoje obrazy urzekają kształtami, kompozycją i przekazem. Mnie bardzo podobały się anioł z kotem oraz portret kobiety z kotem. 🙂

    admin · 20 listopada, 2020 o 6:26 pm

    Dziękuję Czarku za miłe słowa:)

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Accessibility Toolbar