Pośród zajęć stałych w codzienności i niekoniecznie łatwego samopoczucia udało mi się zimą wrócić do autoterapii kolorem. Może fizycznie to zajęcia dla mnie trudne, bywa męczące, ale dla psychiki to swego rodzaju reset. Sama nie wiem dlaczego to Anioły na dłużej rozgościły się w mojej głowie. Widzę jednak, jak powoli zmieniają swoją postać… najpierw były ulotne, teraz coraz wyraźniejsze… to tajemnica nawet dla mnie.
Niemniej myśl, że spod mojej ręki jeszcze może coś powstać jest bezcenna. A efekty… zamiast słów lepiej zobaczyć.
0 komentarzy