Z tymi objawami trafiłam do neurologa. Po wysłuchaniu dostałam wskazówkę, by poduszkę zmienić na ortopedyczną i receptę na silne leki przeciwbólowe. Oczywiście nie zmieniło się nic. Leki przytłumiły tylko ból. Pojawił się za to kolejny objaw:
– tachykardia.
Moje serce biło coraz szybciej. Bywało, że puls dochodził do 140 uderzeń na minutę, w spoczynku. Przy moim niskim ciśnieniu dla kardiologa to było wyzwanie. Zaczęto diagnozować mnie w kierunku problemów z tarczycą, bo dotknęły mnie obok tego
– spadek wagi,
– nerwowość,
– byłam stale zmęczona.
Badania nic nie wykazały niepokojącego. Kolejny kardiolog na jednej z wizyt, po obejrzeniu wyników i usłyszeniu, że obok dolegliwości mam dużo trudnych sytuacji życiowych, które sprzyjają występowaniu stresu
– lęków i stanów depresyjnych
polecił mi wizytę u psychiatry.
0 komentarzy