Tak, koflator działa.
To było niesamowite doświadczenie, gdy po latach nagle doświadczyłam i przypomniałam sobie, czym jest „zdrowy kaszel”. Wróciła pamięć, jak to było, gdy byłam zdrowa… Jednocześnie sam zabieg jest mało przyjemny i męczy. Czasem przemieszczanie się śluzu nie zgrywa się z cyklem pracy koflatora – chyba najbardziej nie lubię tych sytuacji.
W tej chwili, gdy mam już uszkodzoną śluzówkę i rzęski przez wspomaganą wentylację nadprodukcja wydzielin w moich płucach i oskrzelach jest dużym problemem. Koflator używam kilka razy dziennie w pozycji siedzącej. Nie zawsze udaje się oczyścić drogi oddechowe w ten sposób . Często, gdy jest źle, koflator używam seriami w pozycji ułożeniowej na obu bokach i plecach. Stanowi to nieocenione wsparcie w codzienności. Bez tego urządzenia, na tym etapie niewydolności oddechowej, wiem, że nie poradziłabym sobie.
Wydaje się mi więc, że respirator i asystor kaszlu to najlepszy zestaw, by móc radzić sobie z niewydolnością oddechową w warunkach domowych.
0 komentarzy