Niewydolność oddechowa (cz.1)
Dlaczego "Mocna Oddechem"?
6 września 2016 roku urodziłam się po raz kolejny… na nowo…
Od popołudnia 5 września byłam podłączona do respiratora, zaczęłam – o czym jeszcze nie wiedziałam – oddychać normalnie, pełnym oddechem…
Trzy dni lekarze starali się ustawić tak parametry, by respiratoroterapia była dla mnie najskuteczniejsza. Trudności wynikłe z dopasowania masek, obtarcia wkuktek ucisku, niewygodna plątanina rur i strach przed tym, jak przyjdzie mi teraz żyć, w drugim dniu pobytu na OIOM zmieniły się w nadzieję… nadzieję, że mogę się poczuć lepiej.
NADZIEJA
Czy nadzieja na lepsze może ukryć się w posiłku? Dziwne, a jednak… To właśnie po 24 godzinach wspomagania mnie oddechowo, zjadłam normalnie obiad. Cały!?! Dokonałam niemożliwego. Zjadłam zupę i drugie danie. To był sukces na miarę zdobycia szczytu marzeń! Poczułam smak tego, co jadłam i było to smaczne. Nie wiem, jak można pomyśleć, że szpitalne jedzenie to apetyczny posiłek;) Wtedy jednak czułam, jak gdybym jadła w najlepszej restauracji świata.
Potem przyszedł czas na normalny sen. Początkowo niewygoda i strach, obok niewydolności oddechowej, nie pozwalały mi spać bez obaw, że znowu będę się dusić.
Dopiero po powrocie do domu zaczęłam powoli oswajać się z tym, że respirator przejmie oddychanie, gdy pojawi się tylko bezdech. A pojawiał się od razu, w chwili zasypiania. Respirator wszczynał alarm i wybudzał mnie skutecznie. Po jakimś czasie trzeba było ten alarm wyciszyć i od tej pory zaczęłam wysypiać się, na ile to możliwe, bo niestety respiratoroterapia nie rozwiązała problemu przekręcania się i konieczności zmiany pozycji w nocy.
Moje życie od tej pory podporządkowane zostało regularnej wentylacji. Co wieczór zakładana jest mi maska maska i do chwili wstawania z łóżka mój oddech wspiera respirator. W ciągu dnia także korzystam z pomocy i wentyluję się zwykle dwukrotnie po 2 godziny lub w jednym długim cyklu do 5 godzin. To cena jaką przychodzi płacić wszystkim wentylowanym mechanicznie za darowane im życie.
Ten darowany mi oddech stał się i jest do tej pory moją siłą. Dlatego mogę powiedzieć, że jestem mocna
– „MOCNA ODDECHEM” –
bez niego staję w obliczu bezsilności…
0 komentarzy